MOJE WSPOMNIENIE O Ś.P. KRYSI
Każdego roku, każdego dnia spotykamy różnych ludzi. Większość tych spotkań przemija, ulega zapomnieniu. Tylko nieliczne spotkania pozostają na zawsze w pamięci i mają wpływ na nasze życie.
Aby przybliżyć znaczenie mojego spotkania z Krysią posłużę się słowami Bolesława Prusa: " ...ludzkość przedstawia się jako zbiór szarych kamieni między którymi raz na tysiąc, jeśli nie rzadziej, trafia się klejnot. Zaś ponad tymi chłodnymi i bezświetlnymi bytami ukazywały się istoty nadzwyczajne, podobne do zapalonych lamp, które szarym kamieniom nadają fizjonomię, a klejnotom - blask, barwę, i przezroczystość." Takim promieniem światła była Krysia.
W latach 90-tych ówczesny proboszcz parafii Matki Bożej z Lourdes na warszawskiej Pradze ks. Edward Tomczyk - kapłan wrażliwy i współczujący zaczął organizować spotkania modlitewne ( msza św. , agapa) dla rodzin w których są osoby chore i niepełnosprawne. Na tych spotkaniach poznałam Krysię. Okazało się, że mieszkamy w pobliżu i zaczęłyśmy wracać ze spotkań razem. Krysia z mężem (niewidomym), a ja z Anią. Rozmowy nasze i z innymi uczestnikami spotkań zaowocowały zorganizowaniem Wspólnoty dla osób chorych i niepełnosprawnych p.w. św. Bernadetty Soubirous.
Bez umiejętności organizacyjnych i entuzjazmu Krysi Wspólnoty by nie było. A że jest nam potrzebna a niemal konieczna świadczy liczna obecność na sobotnich spotkaniach.
Krysia została jednogłośnie wybrana pierwszą przewodniczącą naszej wspólnoty. Zawsze pogodna, uśmiechnięta, otwarta na każdą troskę innych, sama dźwigała ciężar wielu nieszczęść i trosk rodzinnych a w ostatnich latach ciężką chorobę. Zawsze miała czas na Bożą służbę, a w Imieniu Jezus znajdowała siły. Nie miała żadnych potrzeb dla siebie, a radość znajdowała w służbie Bogu i ludziom. Jej osobowość wywarła duży wpływ na mnie. Moje życie pełne niedostatku i trosk stawało się prostsze. Coraz częściej gościł u mnie uśmiech i znacznie łatwiej pokonywałam trudności dnia codziennego.
Gdy przyszły najtrudniejsze dla Krysi dni - dni umierania - ja i moja Ania byłyśmy przy Niej i Jej rodzinie.
Odchodziła w wielkich cierpieniach, ale pogodnie i z bezwarunkowym zawierzeniu Bogu.
W dniach kiedy cały świt wstrzymał oddech, bo odchodził nasz Papież Jan Paweł II Wielki, kiedy oczekiwanie na następny komunikat o Jego zdrowiu zapierało dech w piersiach. Dni te były dla nas ogromnym przeżyciem, w chwilach refleksji przypominałyśmy sobie o naszych najbliższych, którzy nagle odeszli, a nade wszystko długą chorobę i ostatnie chwile Krysi - pamięć o Niej dla mnie i dla Ani to pamięć o bliskiej i bardzo kochanej osobie.
Teraz funkcję przewodniczącej naszej Wspólnoty godnie pełni córka Krysi, Marysia. Jej osobowość tak jak Krysi przepełniona jest miłością do Boga i ludzi.
Alicja Kozłowska, mama Ani dotkniętej dziecięcym porażeniem mózgowym, poruszającej się na wózku inwalidzkim.
Strona parafii Matki Bożej z Lourdes
Otwarte Drzwi
Opoka
Pomoc duchowa
Katolik
Ks. Marianie
Siostry Eucharystki
Niepełnosprawni
PRZYDATNE LINKI
Ośrodek Hospicjum Domowe
Nasza Arka
Ilość odwiedzin: ?
webmaster: Leszek